Jak nie dać się oszukać korzystając z portali randkowych?

Oszuści działają według utartego schematu, w ramach którego usypiają naszą czujność. Nic więc dziwnego, że nie brakuje ich również na portalach randkowych. Oszustwa matrymonialne są jednak bardziej złożone – znacznie trudniej jest je przejrzeć, jako że nie tylko odwołują się one do znacznie silniejszych emocji i wrażliwości, ale też trwają znacznie dłużej.

false

Mogą ciągnąć się miesiącami, jeśli nie latami. Służą przede wszystkim wyłudzaniu pieniędzy oraz danych poufnych, które następnie mogą zostać sprzedane na czarnych rynkach, takich jak na przykład dark web. By lepiej zrozumieć, jak dokładnie działają oszustwa matrymonialne, przyjrzyjmy się poniższej historii inspirowanej prawdziwymi zdarzeniami.

Historia Ani

Początki

Ania, rozwódka w średnim wieku, rozstała się ze swoim byłym mężem kilka lat temu. Jako że całym światem zawładnęła pandemia COVID-19, szybko zaczęła doskwierać jej samotność. Przejście na pracę zdalną nie było dla niej trudne – wszystkie swoje obowiązki i tak wykonywała na komputerze. Tym co naprawę sprawiło jej problem, był brak bezpośredniego kontaktu z innymi ludźmi. Gdy dowiedziała się, że nie wróci do pracy stacjonarnej, postanowiła rozpocząć nowy etap w swoim życiu i poszukać miłości w Internecie. Na początku była sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, jednak po kilku randkach poczuła narastającą pewność siebie. Osiągnęła ona prawdziwy zenit, gdy niezwykle atrakcyjny mężczyzna o południowym typie urody napisał do niej wiadomość, w której okazało się, że jego przeszłość wyglądała podobnie.

Oszuści matrymonialni to prawdziwi eksperci w manipulowaniu ludźmi. Z tego powodu ich ofiarom bardzo trudno jest dojrzeć prawdziwe motywy swoich rozmówców. Alex wnikliwie przejrzał profil na portalu randkowym i połączonych z nim mediach społecznościowych. Dzięki temu uzyskał o Ani wiele przydatnych informacji, które wykorzystał, by uśpić jej czujność. Gdyby Ania nie dzieliła się tak chętnie prywatnymi informacjami w Internecie, możliwe że w ogóle nie zostałaby wybrana przez Alexa na swoją ofiarę.

Manipulacja

Pierwsze wiadomości wymienione z Alexem były dość zabawne. Pochodził z Hiszpanii i wciąż jeszcze uczył się polskiego, przez co często popełniał błędy językowe, które rozczulały i bawiły Anię. Przyjechał do Polski z powodów zawodowych. Jako programista regularnie podróżował po całej Europie. Po kilku dniach nieustającego kontaktu Ania postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zaproponowała pierwsze spotkanie. Choć Alex bardzo się ucieszył z tej propozycji, nie stawił się na nim. Dopiero po kilku godzinach napisał do Ani z przeprosinami, tłumacząc się nagłym wypadkiem w pracy, przez który musiał od razu jechać do odległego miasta.

Postaci kreowane przez oszustów matrymonialnych bardzo często pochodzą zza granicy, by łatwo wyjaśnić słabą znajomość języka. Z reguły zajmują się też dochodowymi zawodami, przez które muszą często podróżować za granicę. Służy to jednak tylko do nagłego odwoływania spotkań. Dokładnie tak jak miało to miejsce w przypadku Ani.

Choć niesmak po nieudanym spotkaniu pozostał, Ania szybko puściła to w niepamięć. Do tej pory nikt nie okazywał jej tyle empatii i zainteresowania. Alex regularnie pytał jak mija jej praca i troszczył się o nią, pilnując, by się nie przepracowywała. Mimo że na propozycję randki ze strony Alexa musiała czekać dość długo, czas ten mijał jej szybko. Wymieniali ze sobą sporo wiadomości, w których z zaciekawieniem wypytywał ją o pracę i jej życie. Regularnie wymieniali ze sobą też swoje zdjęcia, choć te od Alexa czasami nie chciały się ładować, nawet po ściągnięciu na urządzenie. Ania czuła, że coraz bardziej się zakochuje.

Jeśli coś jest zbyt piękne, by było prawdziwe, najpewniej takie jest. Internetowi oszuści zawsze starają się uśpić czujność swoich ofiar, a to najłatwiej jest osiągnąć znając swoją ofiarę. Wzbudzanie w niej silnych, pozytywnych uczuć pomaga też w zdobywaniu o niej informacji, które następnie mogą zostać sprzedane na czarnym rynku. W przypadku Alexa zdjęcia również były skrzętnie zaplanowaną akcją hakerską – niewczytujące się obrazy były tak naprawdę oprogramowaniem szpiegującym, które Ania nieświadomie pobrała na swoje urządzenia. Gdyby korzystała z dodatkowego oprogramowania zabezpieczającego, z łatwością wykryłaby przesłane przez Alexa wirusy.

Pierwsze czerwone światła

W końcu Alex zaproponował spotkanie. By zadbać o to, że tym razem rzeczywiście się zobaczą, umówili się na przyszły tydzień. Alex wziął wolne w pracy, by nic nie mogło pokrzyżować jego planów. Ania z kolei już od lat nie czuła się tak dobrze. Nie mogąc doczekać się upragnionego spotkania, przygotowywała się do niego nieustannie, udając się na zakupy, do kosmetyczki i fryzjera. Choć przyjaciółki starały się studzić jej zapał, nie potrafiła powstrzymać ekscytacji. W końcu, po raz pierwszy od rozwodu, jej życie osobiste zaczęło się układać.

Odkładając przez długi czas spotkanie, Alex zadbał, by Ani na nim zależało. Miało to oczywiście na celu jeszcze bardziej uśpić jej czujność przed pierwszą próbą wyłudzenia.

Późnym wieczorem, dwa dni przed wyczekaną randką, Alex napisał do niej, że właśnie włamano się na jeden z serwerów w jego pracy, przez co musiał natychmiast wracać do Hiszpanii. Starał się pospiesznie wszystko wyjaśnić, jednak Ania zrozumiała tylko, że dostęp Alexa do urządzeń firmy został odcięty. Poprosił ją też o pożyczenie pieniędzy, jako że jego karta płatnicza wciąż była zablokowana przez bank. Alex wspominał o tym kilkukrotnie, narzekając na opieszałość hiszpańskich banków. Ania wiedziała też, że ceny lotów nie były w tym momencie zbyt wysokie – sprawdzała je ostatnio, snując marzenia o wspólnej przyszłości. Nie mając dużo czasu do namysłu, jako że Alex potrzebował pomocy natychmiast, postanowiła od razu przelać pieniądze.

Wyłudzenie, którego Ania właśnie padła ofiarą, to częsta praktyka wśród oszustów matrymonialnych. Najpierw przez długi czas zbierają oni informacje o swojej ofierze, egzekwując swój starannie opracowany plan. Zawsze uderzają w najmniej oczekiwanym momencie, by jak najbardziej uśpić czujność swoich ofiar i postawić je w podbramkowej sytuacji. Jeśli są one pod wpływem silnych emocji i mają mało czasu na podjęcie decyzji, są znacznie bardziej skłonne do przelania pieniędzy.

Wielki finał

Przez następne dni Ania martwiła się o Alexa, który przestał się odzywać, ze względu na zamieszanie w pracy. Zanim doszła do siebie, zadzwonił jej telefon. Okazało się, że Alex został zatrzymany przez Policję jako podejrzany za współudział w cyberataku na swoją firmę. Poprosił Anię o opłacenie kaucji, by mógł opuścić areszt i wszystko wyjaśnić. W tym celu chciał uczynić ją pełnomocniczką swojego konta w hiszpańskim banku. W związku z tym skontaktował się z nią przedstawiciel bankowy, który poinformował ją, że będzie musiała osobiście stawić się w Sewilli, w filii banku. Ania odmówiła, na co bankowiec zaproponował załatwienie sprawy poprzez pośrednika, za którego Ania musiałaby zapłacić ponad 10 000 zł.

Cała sytuacja wydała jej się dziwna. Zwróciła też uwagę, że nagłówek w mailach nie zgadzał się z domeną skrzynki pocztowej. Alex uspokajał ją, że sam kiedyś się nad tym zastanawiał, jednak Ania postanowiła wyjaśnić sprawę po swojemu – skontaktowała się z główną siedzibą banku w Madrycie. Przesłała wtedy też kopie korespondencji z Alexem i „pracownikiem banku”. Kilka dni później udało się ustalić, że Alex był oszustem matrymonialnym, częścią większej grupy przestępczej, która w podobny sposób wykorzystała już wiele kobiet.

Jak chronić się przed takimi oszustwami?

By ustrzec się przed oszustami matrymonialnymi, najlepiej jest ograniczyć informacje, którymi dzielimy się w sieci i korzystać z dodatkowych cyfrowych zabezpieczeń. Postępować przeciwnie do Ani. Dobrym pomysłem może być też częste rozmawianie z rodziną i przyjaciółmi. Bardzo często osoby trzecie widzą i czują więcej niż my sami. Dzięki temu, że nie są one zaangażowane emocjonalnie w daną relację, mogą dostrzec czerwone światła znacznie wcześniej niż my.

Absolutnie wykluczone powinno też być wysyłanie jakichkolwiek pieniędzy ludziom, których nie mieliśmy okazji poznać osobiście. Na papierze brzmi to oczywiście, jednak pod wpływem chwili i emocji, tak jak w przypadku Ani, łatwo można stracić głowę. Tutaj jednak na ratunek znów mogą przyjść nam nasi bliscy. Choć historia Ani zakończyła się dobrze i udało jej się odzyskać wyłudzone pieniądze za lot, poniosła ona ogromne straty moralne. By chronić siebie, swoje zdrowie, bezpieczeństwo i oszczędności, ograniczajmy zaufanie, jakim obdarowujemy w sieci nieznajomych. W przeciwnym wypadku możemy nie być już w stanie obdarzyć nim nikogo innego.

Najnowsze posty na stronie:

Magda GrobelnaAutor: Magda Grobelna
Warszawianka z krwi i kości. Lubię dobrze zjeść, podróże oraz pisanie. Uwielbiam nawiązywać znajomości i poznawać nowe osoby. Przetestowałam samodzielnie dziesiątki portali i aplikacji randkowych oraz zrecenzowałam wiele z nich na UdanaRandka.com.

0 komentarzy

Ranking (Lipiec ’24)